...bez deszczu, słońce nie cieszy tak, bez żaru ulgą nie jest wiatr...
nie ma to jak oberwać z całej siły, z łokcia od tancerza o połowę ode mnie wyższego, nie ma to jak niefortunnie złapać karton z pięcioma ryzami papieru, tak, że nie można się później wyprostować:) no i jeszcze dla równowagi, ogromniaste, ciężkie drzwi od szafy, na wysokość mieszkania też znalazły się na nodze w meega niewłaściwym momencie ...ale ok! powiedzmy, że przynajmniej było śmiesznie po serii wielu manewrów z nimi (drzwiami) na śmiesznie wąskiej i zupełnie nie przystosowanej klatce do lawirorowania takimi gabarytami. Ech z siniakami tu i tam, z wielkim guzem na czole i z uśmiechem odliczam już czas....:)
i can't wait! wielkie odliczanie: 11!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz