Zupełnie zaskakująco, niespodziewanie krzyżuje czyjeś dróżki.
Jeszcze kilka lat temu były sobie obce albo inaczej - znane były sobie tylko z widzenia, a teraz, teraz znają się jak łyse konie. Nic w tym nadzwyczajnego, ale z perspektywy czasu naprawdę wygląda to śmiesznie i gdyby tak cofnąć czas, to za nic w świecie bym w to nie uwierzyła.
Cieszę się, że tak się ułożyło i że teraz mogłam robić torebkę dla Niej - Wesołej, Pewnej, Szybkiej, Głośnej i bardzo Dzielnej :))) - M.!
a do posłuchania Midnight City w trochę innej odsłonie - by Saint Saviour KLIK. ajjj bardzo lubię:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz